- Jakiej narodowości jest
spływy kajakowe |Przechowywanie drobnych rzeczy |wolters kluwer opinie
„— Jakiej narodowości jest pani
— Jestem rzymianką.
— Nazwisko
— Lorenza Feliciani.
— Nie znam tego nazwiska. Czy pani jest szlachcianką
— Tak jest.
— Z jaką sprawą pani przyszła
— Żądam sprawiedliwości.
— To do mnie nie należy. Czy pani jest jego żoną
— Nie wiem. On twierdzi, że tak.
— Jak to, twierdzi
— Nie pamiętam, żeby nam dawano ślub, chyba w czasie snu...
— Tęgi sen musi pani mieć. Z taką sprawą trzeba iść do prokuratora i wytoczyć sprawę. Nie lubię się mieszać w sprawy rodzinne.
To rzekłszy de Sartines uczynił gest, który oznaczał, że uważa posłuchanie za skończone.
Lorenza nie poruszyła się z miejsca.
— A więc — minister spojrzał na nią zdziwiony.
— Ja jeszcze nie skończyłam — powiedziała Lorenza. — Pan pewnie zrozumiał, że przyszłam skarżyć się na ciemięzcę. My, Włoszki, nie skarżymy się. ale mścimy.
— Wobfc tego niech pani mówi, o co chodzi, tylko prędzej, bo czas jest drogi.
— Powiedziałam już, że przyszłam prosić pana o opiekę przeciwko człowiekowi, na którym chcę wywrzeć zemstę.
— A więc to musi być jakiś potężny człowiek, czy tak
— Potężniejszy od pana.
— Niechże pani wreszcie wytłumaczy, o co chodzi. Na co przyda się moja opieka, skoro on jest potężniejszy ode mnie, i to w sprawie zemsty. Jeżeli pani chce zemsty, to proszę bardzo, ale to się może skończyć zbrodnią, co już do mnie należy. Jeżeli dopuści się pani zbrodni, czeka panią więzienie, potem... zobaczymy.“(15)
Psychoterapia Szczecin |artykuły szkolne |alveo
„— Jakiej narodowości jest pani
— Jestem rzymianką.
— Nazwisko
— Lorenza Feliciani.
— Nie znam tego nazwiska. Czy pani jest szlachcianką
— Tak jest.
— Z jaką sprawą pani przyszła
— Żądam sprawiedliwości.
— To do mnie nie należy. Czy pani jest jego żoną
— Nie wiem. On twierdzi, że tak.
— Jak to, twierdzi
— Nie pamiętam, żeby nam dawano ślub, chyba w czasie snu...
— Tęgi sen musi pani mieć. Z taką sprawą trzeba iść do prokuratora i wytoczyć sprawę. Nie lubię się mieszać w sprawy rodzinne.
To rzekłszy de Sartines uczynił gest, który oznaczał, że uważa posłuchanie za skończone.
Lorenza nie poruszyła się z miejsca.
— A więc — minister spojrzał na nią zdziwiony.
— Ja jeszcze nie skończyłam — powiedziała Lorenza. — Pan pewnie zrozumiał, że przyszłam skarżyć się na ciemięzcę. My, Włoszki, nie skarżymy się. ale mścimy.
— Wobfc tego niech pani mówi, o co chodzi, tylko prędzej, bo czas jest drogi.
— Powiedziałam już, że przyszłam prosić pana o opiekę przeciwko człowiekowi, na którym chcę wywrzeć zemstę.
— A więc to musi być jakiś potężny człowiek, czy tak
— Potężniejszy od pana.
— Niechże pani wreszcie wytłumaczy, o co chodzi. Na co przyda się moja opieka, skoro on jest potężniejszy ode mnie, i to w sprawie zemsty. Jeżeli pani chce zemsty, to proszę bardzo, ale to się może skończyć zbrodnią, co już do mnie należy. Jeżeli dopuści się pani zbrodni, czeka panią więzienie, potem... zobaczymy.“(15)
Psychoterapia Szczecin |artykuły szkolne |alveo