Wracam do bazy rozluźniony
filmy |dieta |alveo
„Wracam do bazy rozluźniony. Przede mną ładne parę kilometrów. Wychodzę na wijącą się wśród gęstych zarośli drogę. Przecież o tak wczesnej porze nikt tu nie będzie się włóczył, ja zaś prędzej dotrę do „domu". Ta nieostrożność mogła jednak drogo kosztować. Dobra nauczka na przyszłość. Tuż bowiem za pierwszym zakrętem wpadam twarzą w twarz na trzyosobowy patrol Obrony Terytorialnej. Mój roboczy kombinezon farmerski nie wzbudza widać zaufania, bo słyszę — Hands up! — Ręce do góry! Zanim jednak zdążyli zszarpnąć z ramion karabiny, dałem szaleńczego susa w krzaki i pognałem przed siebie, nie bacząc na cienkie witki, tnące mi twarz do krwi.
Za mną tupot nóg, krzyki i strzały. Szum pocisków bijących w listowie. Dopadam do głębokiego strumienia i przesadzam go jednym skokiem. Stopy wbijają się w grząski grunt. Z miejsca wykonuję przerzut do tyłu i wpadam głową do wody, nie naruszając pozostawionych na brzegu śladów. Spływam z prądem i przyczajam się pod nawisłymi nad lustrem strumienia gałęziami, zanurzony po usta w wodzie.
Prześladowców zmyliły widniejące na brzegu głębokie odbicia moich stóp i pognali fałszywym tropem. Okrężną drogą wróciłem w przemokniętym ubraniu do bazy. Zaliczono mi wykonanie zadania, ale za niebaczne wyjście na drogę solidnie oberwałem.“(4)
TotoMix |Vision International |Oprawa prac dyplomowych Pułtusk
„Wracam do bazy rozluźniony. Przede mną ładne parę kilometrów. Wychodzę na wijącą się wśród gęstych zarośli drogę. Przecież o tak wczesnej porze nikt tu nie będzie się włóczył, ja zaś prędzej dotrę do „domu". Ta nieostrożność mogła jednak drogo kosztować. Dobra nauczka na przyszłość. Tuż bowiem za pierwszym zakrętem wpadam twarzą w twarz na trzyosobowy patrol Obrony Terytorialnej. Mój roboczy kombinezon farmerski nie wzbudza widać zaufania, bo słyszę — Hands up! — Ręce do góry! Zanim jednak zdążyli zszarpnąć z ramion karabiny, dałem szaleńczego susa w krzaki i pognałem przed siebie, nie bacząc na cienkie witki, tnące mi twarz do krwi.
Za mną tupot nóg, krzyki i strzały. Szum pocisków bijących w listowie. Dopadam do głębokiego strumienia i przesadzam go jednym skokiem. Stopy wbijają się w grząski grunt. Z miejsca wykonuję przerzut do tyłu i wpadam głową do wody, nie naruszając pozostawionych na brzegu śladów. Spływam z prądem i przyczajam się pod nawisłymi nad lustrem strumienia gałęziami, zanurzony po usta w wodzie.
Prześladowców zmyliły widniejące na brzegu głębokie odbicia moich stóp i pognali fałszywym tropem. Okrężną drogą wróciłem w przemokniętym ubraniu do bazy. Zaliczono mi wykonanie zadania, ale za niebaczne wyjście na drogę solidnie oberwałem.“(4)
TotoMix |Vision International |Oprawa prac dyplomowych Pułtusk